poniedziałek, 17 listopada 2014

Wyzwanie blogowe - dzień 1.




          Dziś łamiąc tradycję nie będzie Instawpisu, ponieważ biorę udział w  bardzo dynamicznym wyzwaniu blogowym u pewnej mamy z Francji - Uli. Kto chętny, zapraszam serdecznie do pisania razem z nami:D A niech się dzieje^^.



http://www.senmai.pl/2014/11/wyzwanie-blogowe-listopad-5-dni-do-lepszego-bloga/






          Co bym zrobiła gdybym miała 100 tys. zł na koncie w banku?



         Ahmmm... Pozwólcie, ze się zadumam na chwilę... 100 tysięcy? 100 tysięcy! Przede wszystkim miałabym szeroki uśmiech na twarzy!


Zdjęcie to wycinek fotografii spod rąk CLICKlik



           O tak, mieć taką bańkę w zanadrzu, to byłoby coś. Mogłabym po pierwsze czuć się bezpiecznie, że w razie co, mamy zabezpieczenie finansowe. Mogłabym, to po drugie, uściubać odrobinę i kupić sobie coś ekstra... Wygodne szpilki? Nowy telefon? A może jednak duży remont w naszym gniazdku z uwzględnieniem wybijania ścian, zmian podłóg i zdejmowania boazerii (marzę^^)? Może jednak większe Volvo żeby nam się drugi fotelik RWF zmieścił? Aaaaa! Wakacje z dziećmi następnego lata... I poród! Poród w domu! I jeszcze parę "drobiazgów" takich jak nowa (w sensie dla mnie - kolejna) chusta dla mojego Polczęta brzuszkowego? Kwiatuszkowe pieluchy?



         Oj, rozbroję Was... Gdybym miała 100 tys. zł (słownie: sto tysięcy złotych) na koncie, to... zapytałabym mojego męża ile to jest, zrobiłabym przelew na wspólne konto i poprosiła, by tym zarządzał... Może działka pod budowę (na kiedyś, kiedyś), może inwestycja w giełdę lub nieruchomość? A może na później, żeby leżało i nas w potrzebie ratowało? A może postawilibyśmy na mój rozwój i zrobiłabym kursy, o których marzę?

          On ma głowę na karku, wiedziałby co zrobić. A ja? A ja właśnie najlepsze co mogłabym z tymi pieniędzmi zrobić, to oddać je pod opiekę (dosłownie!) mężową. Taka jestem finansistka, buahaha ;)
















31 komentarzy:

  1. Ja tam bym nadpłaciła kredyt mieszkaniowy... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, dobry pomysł. My na razie kredytu nie mamy, może kiedyś;)

      Usuń
    2. A ja bym sobie tą kasę zostawiła jako wkład własny na mieszkanie :) Mało spontaniczne, ale cóż, raz w życiu można byłoby postąpić racjonalnie :D

      Usuń
    3. Ano jasne, zwłaszcza, że pieniądze nie małe:D

      Usuń
  2. A ja tam bym piła yerbę w Twojej kuchni i jeździłabym tramwajem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tyle kasy!? :***

      Jeszcze nie piłam yerby odkąd opuściłaś progi moje!

      Usuń
  3. Ja zabrałabym Męża w egzotyczną podróż i tam mógłby zarządzać funduszami, o ile jeszcze w ogóle coś by zostało ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty? No proszę Cię! Zamówiłabyś kolejną chustę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chusta, o tak :) O pieluszkach nie pomyślałam. A myśl o porodzie domowym to mi przeszła przez myśl - choć teraz to już za późno, żeby organizować. Może kiedyś u Ciebie się ziści. Może u nas też :)

      Usuń
    2. No chciałabym, chciałabym chustę - tego nigdy za wiele Asiu, pamiętaj!

      Kamila to trzymam kciuki i by u Was kiedyś maleństwo na świat przyszło w domu:)

      Usuń
  5. fajny pomysł, a u mnie kawiarenka
    dzięki Uli jestem u Ciebie pierwszy raz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Cię gościć u siebie:) Do tak opisanej kawiarni, to chodziłabym codziennie! Uhmmmm :)

      Usuń
  6. Oj mam to samo. Nie umiem zarządzać pieniędzmi, nie trzymają mnie się. Też chyba oddałabym je w dobre ręce, dla wspólnego pożytku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, szkoda przepuścić taką kwotę!

      Usuń
  7. Mąż to jednak rozsądna ostoja w związku. Zawsze wie co zrobić z kasą. Ale na własne przyjemności też trzeba coś wydać:) Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to ja tę chustę jednak dla Poli... ;)

      Usuń
  8. U nas to akurat ja trzymam pieniądze:D odkąd zaszłam w ciąże jakaś taka oszczędna się zrobiłam. Choć nie powiem, jakby mi taka sumka na konto wskoczyła zaszalałabym choćby z tysiącem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie wiem gdzie są moje pieniądze. muszę się nauczyć mówić im dokąd mają pójść, a nie później się zastawiać... ;)

      Usuń
  9. Mam to samo, wole jak mąz rzadxi kasă! 100k to by bylo marzenie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak wolę i... Michał mój też;)

      I wszyscy zadowoleni:D

      Usuń
  10. Ja to bym po prostu spokojna... Przez jakiś czas :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym zatrzymała te pieniądze, to mój czas spokoju byłby krótki, oj krótki; )

      Usuń
  11. W moim małżeństwie to ja jestem ta rozsądniejsza i od płacenia rachunków ;) Mąż jest zbyt roztargniony.

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie też chłop dostałby kasę :D
    Ale już jakbym sobie aparat kupiła i pobyła we Włoszech - z nim oczywiście.
    Mamuszko, jak fajnie, że bierzesz udział w wyzwaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja też coś bym sobie pewnie urwała;)

      A wyzwanie dzięki Tobie kochanieńka:D

      Usuń
  13. A ja wymarzony domek, bo działka już jest... Ech, marzenia :)))). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby się spełniły, skoro połowa już za Tobą! :)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Śmiało, komentuj!