środa, 31 grudnia 2014

Został jeden dzień!





          I to nie cały!






             Nic nie wskazuje na to, żebym miała przed północą wybuchnąć niczym szampan vel wino musujące. Trzymam się dobrze - chciałabym tak napisać, ale skłamałabym. Ale o tym zaraz.


         Wczorajsza wizyta u pani doktor była , tak jak się zapowiadało - czystą formalnością. Ważę 70 kg, ciśnienie mam doskonałe, szyjka nie zgładzona lecz podatna, gotowa i... czekająca na znak;) Można się luzować i wywoływać wilka, tfu, dziecko z mamy. Oooooo tak! Gin pogratulowała, ścisnęła mnie i życzyła udanej akcji porodowej. Dziwne uczucie to było żegnać się ze świadomością, że to już koniec mojej ciąży. No cześć, papa, ostatnia rubryka w karcie ciąży wypełniona i już. Mogę rodzić. Słyszysz Poleczko?  


Tak wyglądam w 41.tygodniu Truskaweczkowej Symbiozy <3 Tzn. brzuch tak wygląda:D


         Dziś czuję się fatalnie. Jestem chora, mam pełen nos, nic nie czuję: ani smaku ani zapachu (Jak to!? To ja nie poczuję zapachu Polki!? O nie, nie!), boli mnie głowa, chce mi się spać. Stan mieszkania (pomimo wczorajszego porządku) określam na słowa: "przewróciło się, niech leży". Tylko pieluszki, jak zwykle, dopieszczone, poukładane.
          Nie umiem nawet zająć się Antuanem - na obiad dostał kanapki, bo rosołu (tak, rosołu z niedzieli) już nie chciał za bardzo. Za to kanapki ładnie zjadł... przed telewizorem. No i spadł dziś z łóżka, bidok mój. Jestem okropna dla mojego syna.



           No i doczekaliśmy końca roku. Dziś ostatni dzień ostatniego miesiąca 2014 roku! Będziemy świętować po swojemu, nie dam się. Niech mi zaraz przejdzie, zrobimy sobie aż carpaccio (a miało być kartaczio i kawa par-zona^^) i sałatę z kurczakiem. I lody jeszcze będą. I Pikolo, bo choć chemia, to łyknę sobie z lampki i Michał też - musi być gotowy w razie co, więc na nic innego nie może sobie pozwolić.


           Cudowny i ciężki ten rok był. Nie czas teraz na podsumowiania, dziś raduję się, że Polczęcie me będzie z roku nieparzystego!






          

23 komentarze:

  1. oj zagladamy i czekamy :* czyli kciuki dobrze trzymane skoro Polka będzie urodzona w nowym roku :) i o to chodzilo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za te kciuki! To z pewnością nam pomogło <3

      Usuń
  2. I ja czekałam na ten dzień, a w zasadzie koniec dnia. Końca roku. 37 tc ale od dawna ciąża podtrzymywana, wychuchana...

    Tak więc z uśmiechem czekam na 00:00 :) Pięknego 2015 roku dla Waszej rodzinki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! No to brawo!
      Szczęśliwego rozwiązania w 2015!

      Usuń
  3. Szczęśliwy niech będzie dla Was ten rok nadchodzący :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaa! 2015 za kilka godzin! Pola będzie ze stycznia, jak nic! Ale Ty lepiej leż, bo ja swoją Polę w dwie godziny urodziłam, a jeszcze trochę do północy!:) brzuszek nisko! Trzymamy kciuki! Wszystkiego pięknego w 2015! Cóż to będzie za rok z takim powitaniem!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi, dwie godziny! A już czułam się bezpiecznie... No masz! Ale dobra, dobra, dziś leżę, poleguję i pion to dla mnie wyczyn - tak mnie rozłożyło;)

      Kochana i dla Was same piękności i serdeczności na 2015 rok! I zdrowia nieprzerwanego!

      Usuń
  5. No będzie Noworoczna dziewczyna! :D trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ masz przepiękny brzuszek. Za każdym razem gdy na takie patrzę tęskno mi do tego stanu błogosławionego... Ale kto wie? pojawił się w końcu w moich planach na następny rok :)

    W kolejnym roku życzę Ci bardzo dużo cierpliwości i wytrwałości! Bo powodów do uśmiechu będziesz miała naprawdę dużo! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Żal mi się z nim będzie rozstawać, ale taka kolej rzeczy... Może kiedyś następny? :D

      Dziękuję za życzenia i wzajemnie życzę... spełnienia! :D Niech się dzidziol dzieje:D

      Usuń
  7. Polineczka dotrwała, wszystko pięknie się układa. Na powitanie dostanie od Ciebie mocny zapas odporności, biedulko.
    Przypomniałaś mi jak to cieżko było. Ja się w takich chwilach ratowałam zapeklowanymi gotowymi daniami albo makaronem z byle czym - warzywem, owocem i twarożkiem.
    Będziecie mieli jakąś pomoc do Antuanka czy radzicie sobie sami?
    Powodzenia na porodówce i na starcie nowego rozdziału! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :*

      W razie niemocy mamy mrożonki, ale to był dzień, kiedy nie umiałam nawet wody nastawić... A makarony... uwielbiamy i często u nas się pojawiają - takie z nas leniuchy ;)

      Przyjechała moje niezawodna siostra, pomieszkuje teraz z dziećmi u mnie. Na czas kiedy Michał będzie w szpitalu ze mną - Antek będzie pod jej opieką:)

      Usuń
  8. Trafiłam tu chyba pierwszy raz :) W takim razie trzymam kciuki i zapraszam do nas, do świata nieco starszej Polki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w progach mamuszkowych:) Chętnie poznam Polę:D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. I ja, i ja też! Ale to jeszcze nie czas chyba. Moje ciało nic nie mówi ;)

      Usuń
  10. halo Mamuszka, rodzisz? Coś cisza tutaj! Trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie!
    Ściskam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tam, zaraz rodzisz;) Choróbsko mnie łamie, ciężko znaleźć siły na komputer, Antek marudny na antybiotyku. Chyba nie czas rozwiązywać się, czekam do pełni;)
      Bardzo się cieszę, że zaglądasz! :*

      Usuń
  11. Czekamy na wieści i trzymamy kkciuki z Zosia i Szymkiem w brzuchu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy bardzo :*
      Dam znać, obiecuję, jak poczuję, że moje ciało przemawia:D Na razie spokój i cisza, tylko nos zawalony;)
      I Wy się trzymajcie pięknie i zdrowo!

      Usuń
    2. no my chcemy wytrzymać jak najdłużej w dwupaku - oczywiście bez zbędnego przeciągania :P Do nosa troszkę czosnku - pięknie odtyka :D

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Śmiało, komentuj!