czwartek, 4 września 2014

Wyprowadziłam z sypialni Antuana...




         ... ciuszki! Ha! No przecież nie jego samego!



          Robię powolutku (bua ha ha) wyprawkę dla Truskaweczki - mam wieleeeee bodziaków, kilka pajacyków, sukieneczek, sweterków, pieluszki, wybrałam już kocyk, upatrzyłam sobie nową chustę (w zamian za starą^^)...


         W związku z tym zrobiłam generalne przewertowanie Antkowej komody i wszystkie jego ciuszki znalazły miejsce w mojej szafie. Część ubrań wisi, część schowałam do szuflady. Na starym miejscu zostały tylko pieluchy.







           Bardzo mnie to cieszy, lubię dotykać jego szmatki, wąchać, przekładać i zastanawiać się "kiedy on mi tak urósł!?".





          Polowe ubranka leżą w szufladzie w pełnym nieładzie, wyprane, ale nie są wyprasowane. Nie posegregowane, ledwie złożone, ale i tak cieszą moje oko. Podchodzę do szuflady, wysuwam ją, zaglądam i tak kilka razy dziennie. Czekam na moją córcię, na to malusieńkie ciałeczko.


          Siostra Michała przywiozła nam znów kosz wiklinowy, w którym spały jej dzieci i nasz Antosz. Będzie ten kosz stał teraz w dużym pokoju, Polkę odkładać tam będę w ciągu dnia, żeby mi z kanapy nie spadła. Antek tam drzemał tylko, noce spędzał z nami, z Polą będzie tak samo. Żadnego łóżeczka ze szczebelkami, co to tylko zagracił nam sypialnię. Z resztą, w sypialni nic więcej się nie zmieści ze względu na nowe łóżko Antuana!









          Powoli wprowadzamy zmiany w naszej codzienności. Piszę powoli, bo większość tych zmian mam na razie na myśli, a tylko troszkę się zmieniło - np. częstotliwość spacerów Michała z Antkiem kiedy ja kładę się przespać, no te ubranka w mojej szafie, łóżko w sypialni czy choćby zgoda na jedzenie przy stole na normalnym krześle (proza życia, a takie mi się to wydaje "nowe", "nieodkryte").


          Coraz mocniej czuję się mamą realnych dwóch pocieszek. Na pytanie ile mam dzieci z pewnością odpowiedziałabym, że dwoje. Lubię być mamą!





16 komentarzy:

  1. A ja lubię kiedy jesteś mamą w ciąży. Plany i zmiany i tak ładnie się tym dzielisz <3 Szkoda, że tego nie widzę, ale robię teleportację i stoję obok Ciebie, obok Was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no jasne, że jesteś obok nas. Ciągle o Tobie myślę:*

      Usuń
  2. "Upatrzyłam sobie nową chustę" - Kocham to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się staram nawet nie przeglądać chustowych stron, bo jestem na etapie zmniejszania stosiku, a nie nowych zakupów, a one są takie piękne i kuszą, nawet jak rzadziej nosimy, to i tak :)

      Usuń
    2. Asia, ale ja z jednej zrezygnuję! Tonie tak, ze mi się stos będzie powiększał;)

      Agnieszka, w pełni rozumiem! :D

      Usuń
  3. Nie odbierz tego źle, ale zastanawia mnie: jedno dziecko w łóżku, drugie zaraz obok - nie boisz się tego, że to zabija intymność w małżeństwie? Że dzieci zabierają całą przestrzeń i w pewnym momencie komuś może zacząć jej brakować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci nie zabijają intymności. Po prostu jest inaczej, co nie oznacza, że gorzej ;)

      Usuń
    2. Nie mówię, że dzieci, same w sobie, zabijają intymność.
      Pytam czy dzieci pomiędzy rodzicami i zaraz obok jej nie zabijają. I to przez dajmy na to kilka lat.

      Usuń
    3. Żaneta, absolutnie źle nie odbieram tego pytania - sama się jako jeszcze nie-rodzic zastanawiałam nad tym. Okazało się, że w macierzyństwie robię tak jak czuję, a nie tak jak mówią inni, bez względu na to czego sprawa dotyczy. Michał w zupełności podziela moje zdanie lub nie - i wtedy dochodzimy do kompromisu.
      Nasza intymność nie została zaburzona pomimo dzielenia sypialni z dzieckiem, czego dowód noszę po sercem;) (przecież kochamy się nie tylko w sypialni, a i dziecko można stamtąd ewakuować na odpowiedni czas^^). Wciąż karmię Antuana, więc po prostu jest mi wygodnie być z nim blisko, lubię go przytulać, a odkładanie do łóżeczka nawet jeśli spał w nim spokojnie było ponad moje siły - dlatego właśnie z łóżeczka zrobił mi się kosz na prasowanie;)
      Niemniej, jestem przekonana, że jeśli zechcemy z mężem mieć więcej bliskości//swobody/intymności i to będzie się wiązać z eksmisją młodzieży z sypialni - zrobimy to po prostu. Wszak to nam wszystkim ma być dobrze, nie tylko dzieciom. Takie mam trochę hedonistyczne podejście do życia, dla jednych to obłęd, coś niezrozumiałego, a dla mnie właśnie wygoda i radość.

      PS. Sama jestem ciekawa jakie będę miała zdanie na ten temat za kilka lat - wszystko może się zmienić. Na razie czerpię wiele radości z takiego współspania i niechętnie myślę o rozłące.

      I ja mam nadzieję, że mojej odpowiedzi nie odbierzesz źle - chciałam jasno wytłumaczyć, a krótko się nie da.

      Usuń
  4. Ale fajnie. Zazdroszczę Ci ogromnie tej Truskaweczki, ale tak pozytywnie:) Sama bardzo bym chciała drugie dziecko i mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi. A Ty ciesz się dziewczyno, planuj i zmieniaj, bo to radość nie z tej ziemi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) To niech i Tobie w odpowiednim czasie spełni się marzenie!

      Usuń
  5. Lubię Cię czytać :) To wszystko takie mi bliskie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Ja, szykując miejsce na ciuszki dla Jadzi, z sypialni wyprowadziłam męża :P Ale tylko z szafy. W łóżku został :)

      Usuń
    2. Dziękuję Aniu! I ja u Ciebie czuję się niemal jak u siebie. Chyba kiedyś nawet Ci to napisałam:D

      Dobrze mieć męża w łóżku:D

      Usuń
  6. Piękny czas, ale coraz piękniejszy będzie.
    A co do łózka, sama się zastanawiam nad spaniem dla Młodej, ale nie wiem jakie łóżko wybrać, no i jak je zmieścić na naszym metrażu :P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy całkiem ciasną sypialnię;) Łóżko wybraliśmy ikeowskie, najwęższe z możliwych. Wpasowało się świetnie.
      A może pomyślcie o antresolce? Mój szwagier zrobił tak dzieciom łóżka w małym pokoju - zmieściły się tam: dwa spania, dwa biurka, dwie szafki szufladowe, dodatkowa "kanapka" dla gości i stolik na środku z dwoma krzesłami. I jeszcze szafa. Nie mam pojęcia jak oni to zrobili! ;)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Śmiało, komentuj!