wtorek, 7 października 2014

Pocałuj mnie tu




          Jesteśmy na etapie niemal ciągłego całowania. Buzi na dzień dobry, buzi na do widzenia, na dobranoc. Przy porannym pożegnaniu taty i ja dostaję mokrego całuska. Czasem podczas nocnikowania, czasem podczas posiłku. Na spacerze z wózka, sama proszę, obchodzę wózek na około i już czeka na mnie dzióbek ściągnięty w dzióbek.









          Mogłabym tak cały czas. W usteczka, w oczko, w bródkę. W wyciągniętą stópkę, w brzuszek i w dupkę. We włosy, tak we włosy nocą miliony całusów - spać nie mogę to chociaż sobie pocałuję i szeptem dodam, że kocham bardzo. W moje mądre czółko. I w rączce oderwanej od piersi zamykam buziaka, będę tak robić zawsze.



         Są przeróżne całuski u nas, najbardziej jednak rozczulają mnie te, które zdaniem Antuana mają moc przeciwbólową. Ileż zaparcia przed wrzaskiem i zalaniem się łzami ma moje dziecko - byle jak najszybciej dobiec do mnie ze stłuczoną głową, przyciętym paluszkiem czy stópką, która bosa stanęła na klocku.

- Auuu! - Wskazuje na bolące miejsce ze smutną minką. No więc całuję ja lub całuje tata - w zależności kto bliżej i jak bardzo bolało (moje buziaki chyba mają większą dawkę składników przeciwbólowych^^). I jak ręką odjął - pozostaje tylko wspomnienie stłuczenia/uderzenia.





           Bardzo lubię też te wymuszone całusy pourazowe. Ąte, najczęściej przy okazji przebierania, kiedy siedzi na przewijaku, szczypie się po nóżkach, po brzuszku, rączkach, czasem ciągnie się za włosy. Patrzy na mnie zadziornie i z uśmiechem rzuca:
- Auaa!

          I ja wtedy całuję to miejsce, potem następne, potem kolejne i znowu jeszcze jedno. On lubi buziaki. Śmiejemy się wtedy. Później on podszczypuje mnie i rozdaje leczące całuski. Czasem, kiedy rzeczywiście się uderzę o coś - odrywa się od swoich zajęć i cmoka mnie tam gdzie boli, a czasem gdzieś indziej, ale i tak działa. Od razu się uśmiecham i już nie czuję nic.


           Z tymi buziakami to nie taka oczywista sprawa - jedni mówią, że to utrzymywanie dziecka w błędzie, kłamstwie nawet. Ja się pytam czy osoby podpisujące się po tą tezą dostały kiedyś leczącego buziaka!? Pewnie nie, bo inaczej wiedziałyby, że taki całus pełen jest miłości, dobroci, współczucia i naprawdę, naprawdę działa!





---
            Moje całuśne dziecko wczoraj spontanicznie pocałowało mnie w brzuch kiedy zapytałam gdzie jest nasza Poleczka. Rozpłynęłam się ze wzruszenia. Kochany chłopczyk!








9 komentarzy:

  1. A nasza Młoda nie zaśnie póki nie obcałujemy jej stóp i dłoni... No cóż, każda rodzina ma swoje dziwne obyczaje. Niestety z takiego buziakowania na okrągło już wyrosła. Buziaki dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to jak to wyrosła? O nie! Przyszpilić ją do łóżka i całować, całować i całować! Hihi. No dobra, rozumiem, że wieczorne kończynek całowanie wystarcza:D


      Między wierszami gdzieś u kogoś widziałam... Ale nie wiem czy dobrze zrozumiałam:) :***

      Usuń
    2. Co między wierszami niech między wierszami na razie pozostanie. ;) Ale rozumiesz dobrze ;).

      Usuń
  2. Całusy przeciwbólowe, lecznicze, spontaniczne - cmokam ile wlezie!
    Doczekałam się też całusów odwrotnych, ot np. przy myciu naczyń - przybiega dziecię i cmoka mnie w tył moich nóg gdziekolwie... i ucieka :) Kocham to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antek poklepuje mnie po pupie... Ja mu tak robię przy okazji zmiany pieluszki:D
      Słodkie te nasze maluchy <3

      Usuń
  3. Naukowo dowiedziono, że pocałunek mamy leczy stłuczone kolanko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też zawsze działa, więc można nas do naukowych statystyk dodać :)

      Usuń
  4. Nie wiem jak tak fantastyczny wpis mogłam przegapić, no nie wiem :) U nas też cały czas buziaki i całusy. Wieczorem jak D jest zmęczony i chce się iść myć i spać, to biegnie do męża i M, daje całusy, potem bierze mnie za rękę robi im papa i prowadzi mnie do sypialni :) Uwielbiam! A jak cudowne są te między braćmi - ostatnio D ma zwyczaj podbiegania do M i przytulania od tyłu, a M zawsze przed wyjściem czy spaniem D daje całusa. Jak wychodzą na spacer czasami beze mnie, to też machają i przesyłają buziaki, chociaż przed chwilą wycałowali, że hej :) Nie wiem czy pamiętasz jak pisałam o całusach, które M dawał brzuszkowi? Dzieci są cudowne! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Śmiało, komentuj!