wtorek, 24 marca 2015

Zaczęło się




          Równe dwa lata temu, w 2013 roku był dzień, w którym zaczęło się zmieniać zupełnie i na zawsze moje życie. Dziś wigilia urodzin Antuana. To dziś zaczynam świętować drugą rocznicę naszych narodzin - on stał się dla mnie namacalny, prawdziwy a ja narodziłam się matką. Dziś zaczynam celebrować, bo początek porodu rozpoczął się właśnie 24 marca. To tego dnia po męczącym, forsownym spacerze po zaśnieżonym i zalodzonym parku odeszły mi wody.


- Skarbie, zaczęło się - poinformowałam Michała.


         Oboje wtedy drżeliśmy z podniecenia, ekscytacji i... strachu, no pewnie, że tak. Wszystko co przed nami było nowe i nieznane. Stawaliśmy się rodzicami w rytmie Cezika, co za szaleństwo i dlaczego akurat to? Ha, nie wiem, ale już na zawsze ze mną pozostanie ta piosenka. A pośród tych uczuć spokój. Spokój i wiara, wiedza, oczekiwanie, pewność.






         Dziś patrzę na mojego chłopca, moje szczęście, to mój człowiek, mój ludzik kochany. Mój syn. Pierworodny.


          Wszystko z nim pierwsze.


            Pamiętam jeszcze jedną piosenkę, leciała przed chwilą w radiu i spowodowała, że siadłam do komputera (ło mateczko, Mamuszka wreszcie usiadła do komputera!). "I'm addicted to you..." śpiewała Shakira za każdym razem w drodze "przez trzy górki" do ginekologa. A ja ku uciesze Michała wykrzykiwałam te słowa ciesząc się i trzymając mój brzuch za każdą drogą coraz większy. Oj, Ąte, jestem uzależniona od Ciebie. Absolutnie. Cały czas. Od początku. Na zawsze i już.


        Dwa lata temu o tej porze jeszcze nie wiedziałam jak mój syn będzie wyglądał. Nie miałam pojęcia, że będzie takim czarnym czupurkiem, bo i skąd? Nigdy nie widziałam takiego noworodka.


        Dwa lata temu o tej porze nie wiedziałam co to poród, jaki wysiłek się z nim wiąże i jaka nagroda. Wierzyłam, że będzie pięknie, ale i tak byłam zaskoczona. Było wspaniale!


        Dwa lata temu tylko teoretycznie wiedziałam co mnie czeka, a dziś jestem mamą najmocniej na świecie. Każdą komórką ciała. Każdą myślą. Każdą decyzją i zdaniem. Anteczku, praktyka związana z byciem Twoją mamą jest przyjemnością. Jest nauką i miłością. To doskonałość Świata, że wszystko się tak poskładało, że jesteś mój.





         Ty nic nie wiesz, jesteś za malutki. Nie zrozumiesz, Króliczku mój mały, dlaczego mama dziś będzie szlochać, skąd łzy pojawią się na policzkach i czerwone oczy. Dziś tak będę sobie popłakiwać ze szczęścia jak pierwszej nocy w domu, kiedy byliśmy już razem. Ze szczęścia synku, wiesz?







Tak było <3




7 komentarzy:

  1. Cudnie napisałaś! Nie ma nic piękniejszego na świecie niż macierzyństwo! A dla Antka-samych szczęśliwych chwil w tej cudownej rodzinie, którą ma!:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Szlocham i ja! Pamiętam ten dzień. Mieliście po spacerze przyjechać na urodziny mojego męża, a tu taka niespodzianka wyszła :*
    100 lat dla Twojego pięknego chłopca!

    OdpowiedzUsuń
  3. Się wzruszyłam, tak pięknie to ubierasz w słowa :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Się wzruszyłam, tak pięknie to ubierasz w słowa :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ten czas leci co? Niedawno niczym fasolka, chwilę później malutka kruszynka a dziś niezły kawaler z niego :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pędzi ten czas nieubłaganie... poczekaj, jak Antek przyprowadzi do domu swoją dziewczynę... dopiero będziesz wyła, że niedawno taki malutki, a niebawem wyfrunie w świat :)
    U Nas 2 latka w październiku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne słowa! Samych cudowności dla Was :*

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Śmiało, komentuj!