wtorek, 24 lutego 2015

Chustoświat




          Jestem oszołomiona! Pozytywnie naładowana. Jestem zamotana i roześmiana!


Fot. Małgorzata Szolc


          W ostatni piątek z Poluchną pojechałam do Łazisk Górnych na chustospotkanie zorganizowane przez moją <jużnietylko> internetową koleżankę - Małgosię. Było bardzo dużo osób i wiele chustowych dzieci. Było wielkie motanie, machanie połami i nawet ciasta i ciasteczka, i kawa, i herbata!



Fot. Małgorzata Szolc



          Spotkałam się na miejscu z Bubinkową mamą - Anią, którą bardzo miło było zobaczyć, zwłaszcza, że była ze swoją młodszą córeczką Jadzinką. Wiecie jak to fajnie kiedy mama i córka są podobnie ubrane? Granatowe bluzy, jeansy i nawet podobne skarpetki! Ja na razie mam z Polką podobne bluzeczki, ale ona musi do swojej ze trzy kg podrosnąć ;)



Fot. Małgorzata Szolc


Fot. Małgorzata Szolc



          Z chustą przybyło jeszcze wiele innych wspaniałych dziewczyn (tatowie też byli!), z niektórymi miałam  o g r o m n ą  przyjemność poznać się bliżej (Olu:*), a z jedną to nawet spotkam się niedługo w pewnym miejscu (:D Agata - można ją poczytać), ale o tym za chwilę na dole.


           Pogadałam sobie (jeśli w ogóle dałam im dojść do słowa... ^^) z dziewczynami-mamami-chustonoszkami, pomacałam inne chusty, poplotkowałam trochę. Pokazałam niektóre moje pieluszki, dowiedziałam się o nowym kroju biustonosza do kp, zjadłam megapyszną szarlotkę, podyskutowałam o Rodzicielstwie Bliskości i takie tam inne różne mamusio-babskie sprawy.



Fot. Małgorzata Szolc


        Ja nie wiedziałam, że chustoświat tak mnie wciągnie. Ja nie wiedziałam, że mój jedwabny Didymos będzie miał towarzystwo. Do głowy mi nie przyszło, że będę jeździć na takie spotaknie jak to. A jednak. To moja pasja. Moje hobby. Uwielbiam tę bliskość z dzieckiem, tę moją i tę czyjąś. Lubię patrzeć na zachustowane pary, uwielbiam moich zamotanych chłopców. Czuję pewne zrozumienie i więź z innymi chustorodzicami.



Fot. Małgorzata Szolc



          Fajnie jest się znaleźć w miejscu dzie jest nas dużo, każdy inny, każdy ze swoim życiem, a jednak wszyscy z chustą, wszyscy podobni. Spójrzcie na te zdjęcia, tam wszyscy są radośni. O, gdyby tak trzy godziny można byłoby rozciągnąć, żeby chociaż z połową obecnych  porozmawiać!



Fot. Małgorzata Szolc




          To było bardzo udane chustospotkanie!


       A teraz, dobra, dobra, bo już nie mogę wytrzymać! Pochwalić się chcę, podzielić moją radością! Będę miała nowego bobasa! Leoś będzie miał na imię, będzie bobasem ważącym trzy kg i... będzie moją lalą pokazową na warsztatach chustowiązań! Zapisałam się na kuuuuurs! Będę doradcą chustonoszenia ze szkoły Clauwi! Ijahu!


          Już jakiś czas temu podjęłam tę decyzję, czekałam na impuls, w końcu kilkanaście dni temu zapisałam się i oto czekam na koniec marca :D


          I wcielać w życie będę moje hobby. Zachustuję Dąbrowę, rozkocham sąsiadów, wypromuję noszenie! A co! Zarażę koleżanki`i niekoleżanki. Posiadając wiedzę nie tylko praktyczną, ale i merytoryczną będę udzielać rad - ja Mamuszka-chustonoszka :D


         Tak się cieszę!



PS. A trochę chustowo SPAMuję tutaj;)


Instagram




19 komentarzy:

  1. Masz magiczną moc zarażenia uśmiechem nawet przez monitor ;) wyobraź sobie, że ty miałaś Małgosie a ja mam Ciebie jako ten impuls do spełniania marzeń... ale już nie ma miejsc i jestem na liście rezerwowej, trochę się smutam :( to pisałam ja - Ola :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oleńko! To dopiero byłby kurs! Trzymam kciuki, żeby jednak się udało za tym razem:D
      Bardzo, bardzo dziękuję Ci za wszystkie miłe słowa, za Twój optymistyczny uśmiech i Twoją energię! Raju, dziewczyno, wielkie dzięki, że w ogóle do mnie zagadałaś!!! <3

      Usuń
  2. Super! Odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tyle myśli miałam czytając, takieeeeeeeego komenta chciałam wysmażyć ale uderzył mnie ten Leoś :D
    Cudnie! Motajmy się dla dobra przyszłych pokoleń i całego świata! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. To fantastycznie, wiem że to wciąga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo długo czekałaś na ten kurs. Bardzo się cieszę, że i Twoje marzenia Siostrzyczko się spełniają :D Trzymam kciuki :*

    Szkoda, że nie dla mnie ta chusta, ale w Tuli też jest magia i moc bliskości. Używam do dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze wymieniam Cię jako zachustowaną przeze mnie osobę;)

      Ula, dajemy czadu!

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Wsparcie się zawsze przydaje :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy wpis !
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że się w to tak zaangażowałaś! Ja jakoś nie mogę się wkręcić. Chusty używam, bo nie ma wygodniejszego sposobu żeby wyskoczyć z dzieckiem do pobliskiego sklepu kiedy mieszka się na trzecim piętrze bez windy. Ale szału dla mnie nie ma z tymi chustami. Zawsze jakoś za gorąco, za ciasno, za luźno. Od ok 6 miesiąca zdecydowanie za ciężko (córka do kruszynek nie należy). Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. A jaka chustę możesz polecić? Bo w sierpniu pojawi sie nam druga dzidzia i z chęcią spróbowałabym chustonoszenia. Jednak jak oglądałam na Allegro to cieżko było mi wybrać najlepsza bo pewnie te za 400zl są najlepsze jakościowo to jednak szkoda mi wydać tyle kasy bo może jednak chustonoszenie nie jest dla mnie... Proszę o radę :) Monika

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję kursu :)
    Ja tak bardzo zachustowana nie będę pewnie, ale mam nadzieję, że praktycznie skorzystam z tęczowe płótna kupionego już dla Marysi. Uwielbialismy, uwielbiamy ażurowe nosiło pentelki (niestety nie pozbawione wad - słabe obszycie), marzymy o Tuli... Ale kaski szkoda. Może chusta zda u nas egzamin. Koleżanka już szyje Hali chustę dla misia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jedno jest pewne - wszyscy chustujący rodzice są fajni! Nie mam żadnych innych doświadczeń. Takie spotkanie musiało być zbiorowiskiem naprawdę świetnych osób. :) Ja jestem jednak przykładem na to, że nie zawsze chustowanie wciąga. Chociaż swoją córkę zaczęłam wiązać w 6-tej dobie życia i na pewno robiłam to dobrze, bo byłam na kursie i motałam naprawdę często, bo ona to bardzo lubiła, to ja nigdy do końca nie polubiłam chusty i po 8 miesiącach z prawdziwą ulgą przerzuciłam się na Tulę. Za to mój mąż ciągle nie wyobraża sobie codziennego odkurzania bez Róży w chuście na brzuchu. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. kurcze zazdroszczę spotkania bardzo ciekawe doświadczenie :) zapraszam do siebie elwira-art

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam Cię właśnie zapytać kiedyś, czemu nie zostaniesz doradcą ;) Ale zostawiłam sobie to pytanie na kolejne spotkanie, a tu się zaraz okaże, że zanim się spotkamy to Ty już radzić będziesz ;) hehe ^^

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Śmiało, komentuj!