wtorek, 31 maja 2016

Urodziny #nicminiewisi we Wrocławiu




         Pierwsze takie wydarzenie, które z pewnością zapamiętam na długo. Rok akcji promującej poprawne noszenie. Impreza z tortem, festiwal noszenia, bliskości, wszędzie pełno dzieci i rodziców. Wow. WOW!



          Wróciliśmy wczorajszym popołudniem (matka dwójki dzieci nie ogarnia i pisanie jednego postu przedłużyła... znacznie^^), festiwal był w sobotę, a ja jeszcze jestem pełna emocji po wydarzeniu. Zamykam oczy i widzę rozwieszone chusty, dziesiątki zamotanych rodziców, wszędzie hasztagi. Wspaniała atmosfera udzieliła się mi już na samym początku i trzyma nadal. Zawsze wiedziałam, że noszenie jest spoko!





          Cały nasz wyjazd zaczął się już w piątek - to był dzień robienia listy rzeczy, które trzeba zabrać, prasowania i niespiesznego pakowania. Byłam podekscytowana do granic możliwości i w rezultacie poszłam spać chwilę po trzeciej w nocy. Nic to, że pobudka miała być o 5. Nawet melisa nie pomogła! Po łóżkowych obrotach, mamrotach, chwili tulenia udało nam się wreszcie wstać i tym razem już nieco mniej niespiesznie przygotować się na wyjście, zjeść śniadanie, zapakować samochód i wyruszyć w 200 kilometrową drogę do Wrocławia. Zdążyliśmy być punktualnie, o 10:00 staliśmy przed drzwiami BarBary!




          Impreza urodzinowa odbyła się w fantastycznym miejscu. Barbara to budynek, który pomieścił wszystkich bawiących się na urodzinach #nicminiewisi. Było wystarczająco dużo miejsca by mogły bawić się dzieci, by można było napić się kawy czy zjeść obiad, zrobić warsztaty, posłuchać panelistów, porozmawiać w realu z ludźmi z Internetów i nie wiem co jeszcze!


           Ale do rzeczy!


Fot. Piwnooka <3


           Magda (ta wspaniała Magda <3) zadbała o wszystkie szczegóły. Jako gość czułam się rozpieszczona - pyszne haszciasteczka i haszbabeczki. Widelce do tortu, którym nic nie wisiało. Wystawa plakatów Joasi Izydor (dostałam jeden, idealny! Mój! <3). Zabawy dla dzieci. Opaski i tatuaże. Cudnie, cudnie!











           Początkowo byłam zestresowana i sama nie wiedziałam co robić. Całe szczęście mój mąż, jak zwykle, był gotów do pomocy - w ogóle nie musiałam martwić się o dzieci. Przebrałam się* i wśród innych koleżanek zaangażowanych w imprezę czekałam na warsztaty. W czasie przed nimi poznałam dziewczyny, które znam tylko z Sieci.



           Wypiłam kawę, która wcale mi nie pomogła. Wreszcie nadszedł czas, założyłam wygodny warsztatowy strój i razem z Madzią Chmielewską poszłyśmy do sali warsztatowej uczyć kangurka. W moim odczuciu, choć czasu było (jak zawsze^^) mało - nauka wiązań się udała. Mam nadzieję, że rodzice pracujący ze mną byli równie zadowoleni ;)







            W czasie trwania wszystkich warsztatów, równolegle odbywały się panele dyskusyjne - o noszeniu, rodzeniu i naturalnym karmieniu. Chciałam słuchać wszystkich bardzo dokładnie, ale nie udało się. Z jednej strony żałuję, bo chciałam posłuchać co o noszeniu mają do powiedzenia wszyscy paneliści, z drugiej jednak strony, zmęczenie, utęskniona Poluchna, chęć na kawę i pogaduchy z ludźmi. Podzieliłam: trochę słuchałam dyskusji, a trochę byłam w realu z ludźmi z Internetu <3


           Panel, w którym uczestniczyłam razem z cudowną Antonówką, Aniami: z Koszulove i od Alaantkowe BLW najpierw przyprawiał mnie o zawał, ale dzięki nieocenionej i wyluzowanej Agacie stał się dla mnie - ot. dyskusją o naturalnym karmieniu. Mogłabym (jednak!) siedzieć tam z dziewczynami i gadać, gadać, gadać.






          Po "moim" panelu wszystko poleciało już tak szybko, że zanim się zorientowałam,że reszta stresu ze mnie schodzi - przyszła pora na tort, śpiewanie "sto lat", wielkie gratulacje i już potem wielki luz :D Na koniec spotkania zorganizowano taniec z dziećmi w chustach i warsztaty dla doradców (prowadzone przez Magdę Konieczkę - organizatorkę Konferencji Noszenia). No jasne, że poszłam się doszkolić ;)


Fot. Emilia Barska-Gębska





---

Tutaj filmik, którym Madzia chciała nam powiedzieć czym dla niej było to wydarzenie <3 Jestem zachwycona!



Madziu, dobra robota! Jestem zachwycona festiwalem, chcę więcej! <3



         Cały wyjazd do Wrocławia, łącznie z wypoczynkiem rodzinnym uważam za absolutnie udany! Pogoda nam dopisała, humory dzieci również, atmosfera na urodzinach była niesamowita i nawet jeszcze dziś, kiedy kończę pisać ten post - wirują we mnie chusty <3.


           Po więcej pięknych zdjęć z wydarzenia zapraszam Was tutaj: o tutaj. A poniżej w kadrach nasz rodzinny wyjazd :)




























               



       *Zaangażowanym w urodziny #nicminiewisi pomogła się ubrać wrocławska firma Ottaviano. Ja kupiłam sobie sukienkę, którą wykorzystam wiele razy. Jest bardzo starannie uszyta i przyszła przepięknie zapakowana. Cud miód, teraz czekam na butelkową zieleń w ich asortymencie. Marzy mi się taki kombinezon <3

5 komentarzy:

  1. Cudowna rodzinka, cudowna Ty i niesamowicie Ci z grzywką!!! Kibicuję Wam z całego serduszka, realizuj się <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeejj Aniu :* bardzo dziękuję! :***

      Usuń
  2. heather@mail.postmanllc.net

    OdpowiedzUsuń

  3. Personal health is the biggest part you should need to concern in todays busy life. Most of us are unable to find the value for money product while searching for a health supplement. Supplement Mega Mart is the place where you can find the real reviews of almost every health supplement. Don’t waste your hard-earned money to scams over internet, read real reviews first. You can even buy the health supplement from Supplement Mega Mart.
    http://www.supplementmegamart.com/

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Śmiało, komentuj!