wtorek, 22 grudnia 2015

Zdiagnozowana córka







          Miałam ostatnio niemałą zagwozdkę, a nawet strach wielki w związku z córeczką. Poradziłam się nawet mojej przyjaciółki - pani dietetyk. Na szczęście, wszystko się rozwiązało, już wiem co mojej Kaczuszce "dolegało".






          Otóż...



         Poluchna zapadła na pewną, dosyć rzadką przypadłość jelitowo-gastryczną. Zwykle cierpią na nią niemowlęta mające starsze rodzeństwo. Cierpiała moja mała na kredkozę świecówkową. Choroba objawia się przede wszystkim kolorowym, innym niż zwykle stolcem, np zielonym. Lub różowym. Lub pomarańczowym. Bywa nawet, że jest dwu-, trzy- i więcej kolorowy. Czasem, co niezwykle uspokajające i dające wiarę, że "to tylko kredkoza", można znaleźć w pielusze kawałki twardego, nieplastycznego materiału - to on jest wszystkiemu winien. Po takim odkryciu należy się uspokoić, roześmiać, jeszcze raz uspokoić i na przyszłość pilnować porządku w kredkach.













7 komentarzy:

  1. Może nie jest to powód do chwalenia się, ale ja jako dziecko karmiłam mojego młodszego o 2 lata braciszka guzikami i szczypiorkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest powód :D Dobrze, że to już za Wami ;)

      Usuń
  2. noo widać jaki porządek tam panuje u ciebie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli najadła się kredek 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dzieci już kilka razy najadły się kredek. Teraz wiem, że gdy pojawi się różowy stolec, nie należy panikować hehe ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. o rety! Uśmiałam się, ale to prawda, porządek w kredkach musi być!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz po sobie ślad. Śmiało, komentuj!